Prędzej czy później każdy właściciel lokalu z muzyką staje przed tym samym wyborem: podpisać umowy z organizacjami zbiorowego zarządzania i płacić co roku, czy przejść na muzykę royalty free i mieć spokój? Porównajmy obie drogi bez owijania w bawełnę.
Droga pierwsza: umowy z ZAiKS (i nie tylko)
ZAiKS to polska organizacja zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. Jeśli w Twoim lokalu gra muzyka chroniona prawem, z radia, Spotify, YouTube czy płyty, potrzebujesz licencji na publiczne odtwarzanie.
Haczyk polega na tym, że ZAiKS to dopiero początek. Obok niego opłat oczekują STOART (prawa artystów wykonawców) i ZPAV (prawa producentów nagrań). Trzy organizacje, trzy umowy, trzy przelewy: a łączny koszt potrafi być dwukrotnością samej stawki ZAiKS.
Orientacyjnie, według stawek zależnych od metrażu i charakteru działalności: restauracja do 100 m² zapłaci wszystkim trzem organizacjom łącznie około 1 500–3 000 zł rocznie, salon czy SPA, od kilkuset złotych wzwyż. Szczegółowe widełki rozpisaliśmy w tekście





