Wchodzisz do eleganckiego salonu. Zapach świeżo mielonej kawy, przemyślane wnętrze, obsługa z klasą. I nagle, między jednym utworem a drugim, głośnik serwuje krzykliwą reklamę syropu na kaszel.
Znasz to? Większość właścicieli zna, i większość macha na to ręką. „Przecież to tylko radio w tle." Problem w tym, że dla klienta nie istnieje coś takiego jak „tylko tło". Istnieje suma wrażeń, z których buduje sobie obraz Twojej marki. A dźwięk jest w tej sumie jednym z najsilniejszych składników.
Niemy sprzedawca
Kiedy myślimy „marka", widzimy logo, kolory, wystrój. To połowa prawdy. Drugą połową jest wszystko, co klient czuje i słyszy, przechodząc przez Twoje drzwi. Muzyka potrafi sprawić, że kawa smakuje lepiej, a kwadrans oczekiwania mija niepostrzeżenie.
Tyle że to broń obosieczna. Grając przypadkową stację radiową, oddajesz kontrolę nad nastrojem swoich gości anonimowemu redaktorowi ramówki, a co gorsza, działom marketingu firm, które kupiły akurat czas antenowy.





