Jedno nagranie opiera się na kilku nutach fortepianu, inne na długo wybrzmiewającym syntezatorze. W kolejnym pojawia się flet albo delikatny puls perkusji. Wszystkie mogą trafić pod wspólny opis „muzyka wellness”, choć proponują zupełnie inny sposób słuchania.
Poniższe pięć kierunków pomaga nazwać te różnice. Część to szerokie style, część opisuje inspirację lub rodzaj aranżacji. Ich granice są płynne: fortepian może być elementem ambientu, a akustyczny instrument pojawić się w downtempo.
1. Ambient: barwa i czas
W spokojnym ambiencie często trudno wskazać moment rozpoczęcia nowej frazy. Dźwięki długo wybrzmiewają, nakładają się, powoli zmieniają gęstość. Uwagę prowadzi bardziej barwa niż zwrotka, refren czy wyraźny rytm.
Ważnym punktem historii tego nurtu jest wydane w 1978 roku „Ambient 1: Music for Airports” Briana Eno. Opis wydawcy wiąże płytę z nadaniem ambientowi wyraźnej koncepcji muzyki do otoczenia. To inspiracja do myślenia o dźwięku jako części przestrzeni. Współczesny repertuar do spa korzysta z łagodniejszego wycinka znacznie szerszego świata ambientu.





